niedziela, 20 października 2013

Rozdział 1

Leżałam na łóżku, nie spałam. W zasadzie nie spałam całą noc. Spojrzałam niechętnie na zegarek. "Czas do szkoły" Szepnęłam do siebie. Otworzyłam okno i wyjrzałam na świat, ten tętniący życiem świat, wszyscy byli uśmiechnięci. Tylko ja taka sierota patrząca na innych ludzi i tylko tyle. Nie potrafiłam zrobić nic, aby sama sobie udowodnić że jestem silna, że nie dam się poniżać i smucić. Poczułam na twarzy lekki, zimny poranny wiatr. Westchnęłam cicho. Zamknęłam okno starając się wsiąść w garść. Oddychałam wolnym rytmem z zamkniętymi oczami. Założyłam moje ulubione, różowe kapcie króliczki i ruszyłam do garderoby. Weszłam do środka starając się niczego nie przewrócić. Moje ciuchy wisiały w szafkach, były położone na szafkach, przy szafkach i na przeciwko szafek. Zdałam sobie sprawę jak bardzo rodzice mnie kochali, tyle pieniędzy na mnie wydali. Uśmiechnęłam się do siebie lekko. Spojrzałam na zdjęcie które wisiało. Zobaczyłam na nim szatyna w koszuli w kratę, uśmiechniętą blondynkę i czarnowłosą, dość niską dziewczynę. Tak, to byłam ja, Ludmiła która potrafiła się cieszyć życiem, która miała rodziców i kochających przyjaciół. Ale ich straciłam, rodziców przez nieszczęśliwy wypadek a przyjaciół przez moje podłe zachowanie po śmierci osób które mnie wychowały, które darzyły mnie miłością . Spuściłam głowę. Otworzyłam szafę starając się ukryć sama przed sobą jak bardzo mi źle, jak bardzo cierpię. W szafie piętrzyły się sterty różowych, białych, czarnych i fioletowych ubrań. Szybko chwyciłam te z brzegu. Poszłam do łazienki. Przebrałam się i zrobiłam lekki make-up. Po kilkunastu minutach wyszłam z łazienki mając na sobie ubrania wyciągnięte z szafy, delikatny makijaż, oraz całkiem wymyślną fryzurę z warkoczem. Muszę przyznać że tą fryzurą zaskoczyłam sama siebie. Wyszłam z domu chwytając moją ulubioną torebkę i próbując jakoś się pocieszyć. Szłam wolno parkiem w stronę studia. Starałam się znaleźć coś, co pozwoli mi pozytywnie myśleć. Nie było takiej rzeczy. Westchnęłam. Przez głowę przetaczały mi się słowa Natalii i Leona po śmierci rodziców. " Ludmiła zmieniłaś się! Jesteś wredna, po prostu nie do zniesienia! ", " Wykorzystujesz innych ludzi nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego ". Łatwo było im tak mówić, myśleć. Żadne z nich tak naprawdę nie wiedziało co czuję i dlaczego się tak zachowuje. Było to trochę dołujące. Nagle poczułam uderzenie z prawej strony i upadłam na ziemię. - Ałć! - Powiedziałam łapiąc się za głowę. Otwierając oczy widziałam że ktoś podał mi rękę, spojrzałam w górę. Ujrzałam chłopaka którego dobrze znałam, który uczył się w studio rok temu. - Przepraszam - Usłyszałam jego włoski akcent. Złapałam jego dłoń i chłopak pomógł mi wstać. Zobaczyłam w jego oczach mgiełkę sympatii. Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć ale Federico mnie wyprzedził. - Jeśli chciałaś na mnie nakrzyczeć i powiedzieć żebym uważał to możesz sobie darować. - Odparł patrząc w moje oczy. Czułam jak do oczu napływają mi łzy. Federico najwyraźniej poczuł się trochę głupio. - Wybacz Ludmiła... Ja... - Zaczął - Tak wiem... - Szepnęłam i odeszłam nie mając zamiaru ciągnąć tej rozmowy. Może i czułam coś do Włocha tylko nie wiedziałam co, czy to może zauroczenie czy nienawiść. Bo przecież między tymi uczuciami granica jest nie widoczna. Stanęłam przed budynkiem z kolorowym napisem " Studio On Beat ". Odetchnęłam głęboko i weszłam do środka. Wszędzie widziałam te same twarze. A przy szafkach... Osoby które najbardziej skrzywdziłam. Nic nie mówiąc poszłam do sali na pierwsze lekcje od wakacji. Czułam się jak odludek. Jakbym nie była jedną z nich. Jakbym przybyła z innego wymiaru. Na scenę wszedł Gregorio wraz z właścicielem stacji " Y - mix ". Poprosili o uwagę. Stwierdzili że muszą sprawdzić co pamiętamy, lub czego się nauczyliśmy przez wakacje. Modliłam się by moje imię nie padło jako pierwsze. - To może... Ludmiła! - Stwierdził Gregorio. Czy ja zawsze muszę mieć pecha? Wszystkie oczy były skierowane na mnie. Chciałam zapaść się pod ziemię, zniknąć i nie wrócić. Wstałam nie chętnie z miejsca i ruszyłam na scenę. Chwyciłam gitarę i usiadłam na stołku. " Ta piosenka jest dla Was " Szepnęłam myśląc o rodzicach. Na znak nauczyciela zaczęłam grać. 





Z trudem powstrzymałam łzy widząc w oczach innych uczniów pogardę do mojej osoby. Gdy po mojej piosence usłyszałam tylko brawa Gregoria a Violetta spadła z krzesła, przez to że tak " Przynudzałam " piosenką dedykowaną rodzicą chciałam wybiec z sali i biec prosto przed siebie aby nikt nigdy mnie nie znalazł. Aby nie zapytał o nic. Aby nie mówił jaka jestem beznadzieja. Odstawiłam gitarę a czując jak łzy spływają mi po policzkach wybiegłam z sali i ze studia. Pierwszy dzień i od razu porażka, to bardzo mnie kuło w serce. Nikt nie potrafił mnie zrozumieć. Czułam na sobie tysiące obcych i pełnych obrazy spojrzeń. Usiadłam na ławce, chciałam zniknąć.

-----------

No więc to tyle, wybaczcie że strasznie krótkie ale nie mam weny od dłuższego czasu. Mam do Was pytanie... Umie ktoś robić nagłówki? <3 Jeśli tak, to zajrzyjcie w zakładkę "kontakt" i napiszcie. Byłabym bardzo wdzięczna. ;* NO I DZIĘKUJĘ WAM ZA KOMENTARZE <3 DAŁY MI KOPA DO PISANIA ;**

Buziaki, Natka <3

poniedziałek, 14 października 2013

Prolog < 3

`` Ludmiła ``


Wolno spacerowałam uliczkami Buenos Aires. Moje blond włosy mokły w sączących się z nieba kroplach deszczu. Na mojej twarzy widniała skwaszona mina. Nie nawidziłam siebie, nie nawidziłam rzeczy, decyzji i błędów z przeszłości. Czułam się okropnie, tak jakby ktoś zabrał mi cały sens życia, włożył do papierowego samolociku i puścił na wietrze. Widziałam przed sobą osoby od których wręcz biło światło szczęścia. Dla tych wszystkich ludzi nowy rok szkolny oznaczał nowych przyjaciół, ciekawe przygody, imprezy co noc, natomiast dla mnie nowy rok oznaczał wyśmiewanie się ze mnie za plecami, docinanie mi. Cóż, zasłużyłam sobie, rok temu byłam wredną, zarozumiałą złośnicą. Podczas wakacji wszystko przemyślałam. Codziennie wyglądałam przez okno, widziałam znajomych ze studia. Ja siedziałam w domu a z moich oczu kapały łzy. Dzwoniłam do każdego, kto przyszedł mi do głowy, wszyscy kompletnie mnie olali. Było mi bardzo przykro. Westchnęłam cicho. Spojrzałam w niebo. Krople lały się z nieba ciurkiem, tak jak łzy z moich oczu. Zdałam sobie sprawę że nie mam nikogo, żadnej bliskiej osoby. Moi rodzice nie żyją od dwóch lat. Zmarli w wypadku samochodowym. Ponieważ jestem już pełnoletnia nie trafiłam do domu dziecka i musiałam radzić sobie sama. Zawsze gdy wracam do domu czuję pustkę w głębi serca. Nie mogę powiedzieć już " Cześć mamo, jak w pracy". Jeszcze dwa lata temu tak było. Właśnie dlatego stałam się wredna i zarozumiała. Aby nie myśleć o Tym co mnie spotkało, jak wielkiego mam w życiu pecha, aby inni poczuli to samo, ale to był błąd, nie mogłam nikogo winić za śmierć moich rodziców. Usiadłam pod drzewem na wilgotnej od deszczu trawie. Spojrzałam przed siebie. Wszystkie wspomnienia nagle ożyły. Widziałam przed sobą Natalię i Leona którzy zachęcali mnie do rzucania dyskiem, widziałam ludzi przechodzących obok ze szczerym uśmiechem. Widziałam rodziców siedzących na kocu przyglądających się mnie i moim przyjaciołom, cieszyli się moim szczęściem. Wszystko w jednej chwili rozmyło się i wróciła okrutna, szara rzeczywistość, która nie była dla mnie łaskawa. Spojrzałam w bok i ujrzałam kałużę a w niej blondynkę z rozmazanym makijażem, smutą miną i kapiącymi łzami.  Otarłam je patrząc w kałużę. " Ludmiła no co ty! Weź się w garść! Przecież jesteś Ludmiła Ferro! Jesteś gwiazdą" Powiedziałam do siebie. " Nieee, to nie ja " Dodałam smutnym tonem. Obraz smutnej blondynki w kałuży znikł, gdy wstałam z miejsca. Ze spuszczoną głową poszłam porozmawiać z kimś, kto nigdy mi nie przerywał. Po kilku minutach byłam na miejscu, był to cmentarz. Wiał zimny wiatr i szeleściły liście. Nie było widać żywej duszy. Kucnęłam przy grobie moich rodziców. Godzinę później wstałam. Powiedziałam co leży mi na sercu. Wróciłam do domu. Zdjęłam mokre ubrania i założyłam luźne dresy. Zaparzyłam herbatę i położyłam się na łóżku patrząc w sufit, z moich oczu od czasu do czasu ciekły łzy smutku.



---------

Taaak, no więc oto prolog, wiem że krótki i lekko przygnębiający, ale chciałam nadać jakiś  wyróżniający się charakter. Następnym razem będzie weselej, obiecuję. 
Mam nadzieję że się spodobał, a jeśli przeczytałaś / przeczytałeś to liczę na opinie i pomysły w komentarzu < 33
Buziaki, Natka ;*

piątek, 11 października 2013

Hej :*

No hej < 3 
No więc to mój drugi blog, którego prowadzę sama. 
Jest jeszcze oczywiście ten z Pati < 3
Styl piania mi się troszkę zmienił więc myślę że będzie ciekawie. 
Przewiduję pary takie jak: Naxi i Femiła.
Nie mogę się zdecydować czy Dieletta czy Leonetta :)
Kocham Was ;*
Prolog pojawi się niedługo i mam nadzieję że będziecie zaglądać < 3